piątek, 4 marca 2016

Prolog



I znowu nadszedł ten okropny dzień. Co ja się nad sobą użalam przecież każdy dzień z mojego życia jest okropny. A zacznijmy od początku mam na imię Kaja i chodzę 2 klasy gimnazjum. Interesuje się siatkówką. Jestem przeciętną Polską dziewczyną. Nie zaliczam się do doskonałych na ale cóż. Jestem gnębiona i wyśmiewana. Codziennie przechodzę to samo nie chcę mi się czasem wstawać z łóżka bo boje się, że znowu się to zacznie. Wyśmiewanie, gnębienie i poniewieranie ale może ten dzień będzie wyjątkowy będę miała z kim słowo zamienić nikt mnie nie wyśmieje ani nikt nie będzie mnie poniewierać. Po porannej toalecie, zjedzeniu śniadania wyszłam z domu i poszłam do szkoły. Rozebrałam się i poszłam usiąść pod klasę. Zaskoczyło mnie to, że podeszły do mnie dziewczyny z klasy, ale nie pokazywałam tego. 
- Hej! - powiedziałam 
- Hej! - usłyszałam odpowiedz dziewczyn: Joli, Marceliny i Wiktorii
- Co tam? - spytałam 
Dziewczyny już przeszły do swoich codziennych pytań przecież ja tylko mogę być taka naiwna i się nabrać, że one chcą po rozmawiać  tak sobie, ale oczywiście chciały porozmawiać o tym czy dam im matematykę do spisani i czy będę ćwiczyć na wf z Marceliną. Dałam im ten zeszyt i powiedziałam, że będę z nią ćwiczyć.Kolejne godziny lekcyjne minęły spokojnie. Nadeszła to moja upragniona lekcja - wf. Po przerwie ubrałam się wyszłam przed hale czekałam za nauczycielką. Nauczycielka wyszła i powiedziałam, że mamy dać z siebie wszystko, ponieważ przyjeżdżają zawodnicy ze SKR BEŁCHATÓW. Bardzo się ucieszyłam uwielbiłam ten klub. Wiedziałam o nim mało ponieważ nie liczyło się do mnie ile ma fanów czy ile zawodnicy mają lat i kiedy się urodzili. Jeszcze nauczycielka powiedziała, że będą wybierać po między nami kto z nimi pojedzie do Bełchatowa i będzie grać w drużynie kadetów. To nawet podskoczyłam ze szczęścia bo wiedziałam, że sobie dam rade bo dobrze grałam w siatkówkę. Weszłam pierwsza na hale poszłam do szatni przebrałam się i uczesałam włosy w delikatnego koka. Poczekałam na dziewczyny jak się przebrały i weszliśmy wszyscy razem. Od razu zobaczyłam te piękne niebieskie oczy. Ustawiliśmy się do zbiórki. Po zbiórce nauczycielka kazałam nam usiąść i wysłuchać chłopaków. Słuchaliśmy ich opowiedzieli wszytko. Przedstawiliśmy się. Nauczycielka kazała wziąść piłki i zacząć rozgrzewkę. Ćwiczyłąm z tą niezdarną Marceliną. Wiedziałam już że dostanie do drużyny przejdzie mi koło nosa. Pogodziłam się. Andrzej zobaczy, że Marcelina nie umie odbijać. Zamienił nas Marcelina poszła do Joli a Wiktoria przeszła do mnie. Andrzej z Karolem pochwalili nas, że dobrze odbijamy i piłka nami nie rządzi. Od razu pojawił nam się banan na ustach. Nadeszła  moja ulubiona chwila - zagrywka. Każda piłka mi przeszła i weszła w boisku. Była bardzo szczęśliwa. Nie przejmowałam się tym co dziewczyny mówiły na mój temat miałam je w nosie. Po chwil usłyszałam jak ktoś mówi mi coś nad głową. Zaczęłam momentalnie słuchać. Moja nauczycielka od wf Andrzej i Karol zabrali mnie do kantorka i chłopaki zaczęli mówić do mnie czy chcę z nimi pojechać bo jak stwierdzili, że z moim talentem będę się tu marnować. Nie odzywałam się wcale ale po pewnym momencie Andrzej zaczął dialog:
- Mała, co Ci jest, czemu nic nie mówisz.
- Bo nie wiem co ja mam mówić ja przecież w siatkówkę grać nie umiem nawet nie umiem przebić piłki - odpowiedziałam 
- Jak ty grać nie umiesz nie żartuj dziewczyno uwierz w swoje możliwości  - powiedział zdenerwowany Karol 
- Co mnie okłamujecie nie umiem gra koniec kropka- powiedziałam oburzona wstałam i wyszłam trzaskając drzwiami.
- Czekaj! - krzykli równomiernie Andrzej z Karolem 
Szybko pobiegłam do szatni i usiadłam słyszałam jak dziewczyny się ze mnie śmiały.
Ryczałam jak krowa nie umiałam się uspokoić nie wiedziałam czego płaczę, że togo że mam propozycje dostanie się do wymarzonej drużyny czy po prostu ze złości. 
Usłyszałam, że ktoś puka do szatni powiedziałam grzecznie proszę.
- Czemu płaczesz? - spytał się zatroskany Endriu
Nic nie odpowiedziałam u siadł obok mnie i porostu kazał się wypłać. Po kilku chwilach wylewania łez zaczęłam mówić to co mnie w życiu spotyka. On mnie wysłuchał i powiedział, że ta decyzja może zmieć coś w moim życiu. Rozmazałam się nie miłosiernie. Ogarnęłam się i wyszliśmy z szatni. Poszliśmy do kantorka i usłyszałam :
- I co dała się przekonać - spytał Karol Andrzeja.
Andrzej spojrzał na mnie i powiedział że bym sama na to pytanie odpowiedziała.
Nie wiedziałam co mam odpowiedzieć wiec odpowiedziałam zwykłe nie wiem. Ale jak szybko powiedziałam nie wiem to tak szybko zmieniłam słowo na tak. Andrzej i Karol powitali nie z ciepłym uściskiem. Moja nauczycielka zadzwoniła po moich rodziców i tego bałam się najbardziej. Bałam się ich reakcji co powiedzą jak się dowiedzą o tym czy się zgodzą czy nie. Czułam ze mama będzie miała jakieś obawy a tata się zgodzi bo ona zawsze marzył aby jego jedyna córeczka spełniała swoje marzenia. Po 10 minutach rodzice przyjechali na hale nauczycielka i chłopacy weszli do kantorka a mi kazali zostać na sali. Spełniłam ich proźbe słyszałam mocną wymianę zdań po między moją mama a nauczycielką. Nie wiedziałam o co idzie. Po kliku minutach kazali mi wejść do środka od razu mama zaczaja się pytać czy chcę to robić czy mnie to ciągnie i czy się nie boje kontuzji. Odpowiedziałam jej od razu, że nie boje się a co się ma stać jakaś kontuzja to na wf zrobię i tak tego nie uniknę. A najwyżej jak mi coś nie wyjdzie to wrócę do domu i zacznę wszystko od nowa. Po taty minie wiedziałam że się zgodził mam po kliku minutach milczenia powiedziała że się zgadza. Nauczycielka kazała mi wejść na boisko i udowodnić rodzicom, że nie będę się tam marnować. Wzięłam piłę przebiłam kilka razy, zaserwowałam, po przyjmowałam. Widziałam po minie taty, że jest bardzo dumy. Mama nie była zadowolona, że ja chcę jechać itp.  Andrzej z Karolem pochwalili mnie. Jak stwierdzili mogę się iść przebierać i jechać w nagrodę z rodzicami na zakupy ale zaznaczył, że do sklepy z odzierzą siatkarską i sportową. Ja uśmiechłam się do nich. Powiedziałam co muszę kupić. Szybko poleciałam do szatni i przebrałam się i pojechaliśmy z rodzicami na zakupy. Po paru godzinach chodzenia po sklepach kupiliśmy wszystko to co było potrzebne. 

---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Pierwszy prolog za mną. Mam nadzieję, że się spodobało. Rozdziały postaram się wstawiać systematycznie. 



 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz