Po paru godzinach kupowania ubrań przyjechaliśmy do domu. Nie mogłam doczekać się jutrzejszego dnia, więc od razu pobiegłam na strych po walizki. No nie powiem chyba 3 duże wzięłam bo jak jak stwierdziłam to nie zapakuję się w 1. Zaczęłam wybierać ubrania nie wiedziałam co wziość, więc wzięłam ubrania eleganckie czyli tj: małe czarne, spódniczki i przeróżne kolorowe sukienki. Nie zabrakło ubrań na co dzień. Zajęło mi trochę czasu to pakowanie ubrań, ale wiedziałam, że spełnią się moje najmniejsze i zarazem największe marzenia związane z siatkówką. Jak spojrzałam na zegarek było po 24. 00. Nie dowierzałam, że jest taka późna godzina. Do pięłam ostatnią walizkę i poszłam się wykąpać. Nalałam do wanny wodę i wrzuciłam moje 2 ukochane bomby mydlane. W wannie siedziałam ponad godzinę, rozmyślałam o wszystkim co mnie spotkało. Miałam nadzieję, że Andrzej Wrona poczuje do mnie tak jak ja do niego. Stwierdziłam, że zakochałam się od pierwszego wejrzenia. Chciałam zapomnieć o nim, ale nie mogłam. Wmawiałam sobie, że to czuje do niego to jest nie prawda, że to tylko głupie zauroczenia. Ale oczywiście ja, że jestem bardzo naiwna musiałam się zakochać na śmierć. GŁUPIA JA!!!!! Gdy wyszłam z wanny ubrałam się, wysuszyłam włosy stwierdziłam, że nie będę się kłaść już spać bo jest już po 4 a ja o 6 wyjeżdżam. Włączyłam laptopa i zobaczyłam wiadomość od Andrzeja :
"Hej! Miłych snów, wiem że pewnie nie za śniesz, ale i tak życzę Ci miłych snów,,
Nic mu nie odpisałam bo i tak wiedziałam, że jest w drodze po mnie i po dziewczyny. Ale powiem wam gdy czytała tego słodkiego SMS to serduszko mi zaczęło szybciej bić. Poczułam motyle w brzuchu. Wiedziałam, że się znowu rozczaruje. O 4.30 poszłam się szykować usłyszałam, że rodzice też się obudzili więc postanowiłam im zrobić kawę. Wiedziałam, że rano bez kawy nie funkcjonują. Zdąrzyłam tylko zalać kawę bo tata zszedł z góry i grzecznie podziękowała i poszedł do mamy. Zrobiłam sobie kanapki i włożyłam do pojemnika. Poszłam do łazienki wyprostowałam włosy i zrobiłam delikatny makijaż aby zakryć swoje niedoskonałości. Po 15 minutach byłam gotowa. Poszłam do swojego pokoju ubrałam ubrania, które uszykowałam sobie wcześniej. Postanowiłam, że ubiorę się tak:Gdy zeszłam ubrana na dół rodzice czekali na mnie. Była już bo 5. Tata poszedł po samochód. Zapakował moje bagaże i w tym samym momencie wsiadłyśmy do samochody z mamą. Po kilku minutach byliśmy już na miejscu. Wysiedliśmy z samochodu z rodzicami. Doszliśmy do moich koleżanek i ich rodziców. Widać było, że po naszych rodzicach widać załamania. Powiedziałam rodzicom, że mają się nie przejmować, że się ułoży i będę was odwiedzać. Padałam z nóg od zmęczenia nie dawałam tego poznać i w tym momencie przyjechał autobus Skry. Od razu pojawił się nam uśmiech na twarzach a na twarzach rodziców smutek. Gdy kierowca zaparkował autobus wyskoczyli z niego szczęśliwi Andrzej i Karol. Karol jako nasz oficjalny"kapitan" rozmawiał z rodzicami. Andrzej pomógł mi po wkładać walizki nie mogliśmy porozmawiać po od razu przy nas pojawiły się wybrane dziewczyny: Marcelina, Julia, Roksana, Laura,Patrycja, Wiktoria, Żaneta. Andrzej stwierdził jak na 7 dziewczyn to trochę za dużo tych walizek. Bo był cały zapełniony bagażnik autobusu. Kazali się pożegnać z rodzicami. Moi rodzice są wrażliwy więc łezka z oczu im po płynęła ja sama się wzruszyłam.Weszłam do autobusu jako ostania, zajęłam miejsce i włożyłam słuchawki w uszy i odjechaliśmy. Byłam taka zmęczona, że od razu oczy mi się zamknęłam i od razu usnęłam. Po paru minutach ktoś mnie zaczął budzić:
- Obudź się Kaja - powiedział jakiś głos męski.
Chwile zajęło mi otworzenie oczu i ujrzałam go. Gdy go zobaczyłam to od razu oprzytomniałam.
- Coś się stało - spytałam zaniepokojona
- Nic się nie stało, możemy pogadać - odpowiedział speszony
- O każdej porze dnia i nocy możemy porozmawiać - powiedziałam uśmiechając się do niego.
- Zacznę od tego, że zauważyłem, że jesteś nieźle gnębiona i poniżane przez twoje koleżanki.
- Nie chcę o tym rozmawiać chcę zapomnieć o tym co się działo w gimnazjum - powiedziałam w złości a za razem w smutku.
- Nie martw się - odpowiadając przytulając mnie
Serce od razu szybciej bić. Nie chciałam aby to się skończyło.
Chwilę jeszcze po rozmawialiśmy , gdy Andrzej powiedziała do mnie, żebym się wyspała bo jestem blada ja trup i nawet po oczami ma ciemne. Uśmiecham się do niego i dostałam buziaka w czoło. Szepnął mi do ucha śpij dobrze. Położyłam się na 2 siedzeniach, przy kryłam kocem i poszłam spać.
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Kolejny rozdział już za mną. Nie miałam weny jak to pisałam, ale mam nadzieję, że się spodoba. Piszcie w komentarzach czy się podoba czy nie. Czy chcecie, abym pisała dalsze losy Andrzeja i Kai.