piątek, 11 marca 2016

Rozdział 1


 Po paru godzinach kupowania ubrań przyjechaliśmy do domu. Nie mogłam doczekać się jutrzejszego dnia, więc od razu pobiegłam na strych po walizki. No nie powiem chyba 3 duże wzięłam bo jak jak stwierdziłam to nie zapakuję się w 1. Zaczęłam wybierać ubrania nie wiedziałam co wziość, więc wzięłam  ubrania eleganckie czyli tj: małe czarne, spódniczki i przeróżne kolorowe sukienki. Nie zabrakło ubrań na co dzień. Zajęło mi trochę czasu to pakowanie ubrań, ale wiedziałam, że spełnią się moje najmniejsze i zarazem największe marzenia związane z siatkówką. Jak spojrzałam na zegarek było po 24. 00. Nie dowierzałam, że jest taka późna godzina. Do pięłam ostatnią walizkę i poszłam się wykąpać. Nalałam do wanny wodę i wrzuciłam moje 2 ukochane bomby mydlane. W wannie siedziałam ponad godzinę, rozmyślałam o wszystkim co mnie spotkało. Miałam nadzieję, że Andrzej Wrona poczuje do mnie tak jak ja do niego. Stwierdziłam, że zakochałam się od pierwszego wejrzenia. Chciałam zapomnieć o nim, ale nie mogłam. Wmawiałam sobie, że to czuje do niego to jest nie prawda, że to tylko głupie zauroczenia. Ale oczywiście ja, że jestem bardzo naiwna musiałam się zakochać na śmierć. GŁUPIA JA!!!!! Gdy wyszłam z wanny ubrałam się, wysuszyłam włosy stwierdziłam, że nie będę się kłaść już spać bo jest już po 4 a ja o 6 wyjeżdżam. Włączyłam laptopa i zobaczyłam wiadomość od Andrzeja :
 "Hej! Miłych snów, wiem że pewnie nie za śniesz, ale i tak życzę Ci miłych snów,,
Nic mu nie odpisałam bo i tak wiedziałam, że jest w drodze po mnie i po dziewczyny. Ale powiem wam gdy czytała  tego słodkiego SMS to serduszko mi zaczęło szybciej bić. Poczułam motyle w brzuchu. Wiedziałam, że się znowu rozczaruje. O 4.30 poszłam się szykować usłyszałam, że rodzice też się obudzili więc postanowiłam im zrobić kawę. Wiedziałam, że rano bez kawy nie funkcjonują. Zdąrzyłam tylko zalać kawę bo tata zszedł z góry i grzecznie podziękowała i poszedł do mamy. Zrobiłam sobie kanapki i włożyłam do pojemnika. Poszłam do łazienki wyprostowałam włosy i zrobiłam delikatny makijaż aby zakryć swoje niedoskonałości. Po 15 minutach byłam gotowa. Poszłam do swojego pokoju ubrałam ubrania, które uszykowałam sobie wcześniej. Postanowiłam, że ubiorę się tak:


  

 Gdy zeszłam ubrana na dół rodzice czekali na mnie. Była już bo 5. Tata poszedł po samochód. Zapakował moje bagaże i w tym samym momencie wsiadłyśmy do samochody z mamą. Po kilku minutach byliśmy już na miejscu. Wysiedliśmy z samochodu z rodzicami. Doszliśmy do moich koleżanek i ich rodziców. Widać było, że po naszych rodzicach widać załamania. Powiedziałam rodzicom, że mają się nie przejmować, że się ułoży i będę was odwiedzać. Padałam z nóg od zmęczenia nie dawałam tego poznać i w tym momencie przyjechał autobus Skry. Od razu pojawił się nam uśmiech na twarzach a na twarzach rodziców smutek. Gdy kierowca zaparkował autobus wyskoczyli z niego szczęśliwi Andrzej i Karol. Karol jako nasz oficjalny"kapitan" rozmawiał z rodzicami. Andrzej pomógł mi po wkładać walizki nie mogliśmy porozmawiać po od razu przy nas pojawiły się wybrane dziewczyny: Marcelina, Julia, Roksana, Laura,Patrycja, Wiktoria, Żaneta. Andrzej stwierdził jak na 7 dziewczyn to trochę za dużo tych walizek. Bo był cały zapełniony bagażnik autobusu. Kazali się pożegnać z rodzicami. Moi rodzice są wrażliwy więc łezka z oczu im po płynęła ja sama się wzruszyłam.Weszłam do autobusu jako ostania, zajęłam miejsce i włożyłam słuchawki w uszy i odjechaliśmy. Byłam taka zmęczona, że od razu oczy mi się zamknęłam i od razu usnęłam. Po paru minutach ktoś mnie zaczął budzić: 
- Obudź się Kaja - powiedział jakiś głos męski.
Chwile zajęło mi otworzenie oczu i ujrzałam go.  Gdy go zobaczyłam to od razu oprzytomniałam. 
- Coś się stało - spytałam zaniepokojona 
-  Nic się nie stało, możemy pogadać - odpowiedział speszony 
- O każdej porze dnia i nocy możemy porozmawiać - powiedziałam uśmiechając się do niego. 
- Zacznę od tego, że zauważyłem, że jesteś nieźle gnębiona i poniżane przez twoje koleżanki. 
- Nie chcę o tym rozmawiać chcę zapomnieć o tym co się działo w gimnazjum - powiedziałam w złości a za razem w smutku.
- Nie martw się - odpowiadając przytulając mnie 
Serce od razu szybciej bić. Nie chciałam aby to się skończyło. 
Chwilę jeszcze po rozmawialiśmy , gdy Andrzej powiedziała do mnie, żebym się wyspała bo jestem blada ja trup i nawet po oczami ma ciemne. Uśmiecham się do niego i dostałam buziaka w czoło. Szepnął mi do ucha śpij dobrze. Położyłam się na 2 siedzeniach, przy kryłam kocem i poszłam spać.
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Kolejny rozdział już za mną. Nie miałam weny jak to pisałam, ale mam nadzieję, że się spodoba. Piszcie w komentarzach czy się podoba czy nie. Czy chcecie, abym pisała dalsze losy Andrzeja i Kai.


piątek, 4 marca 2016

Prolog



I znowu nadszedł ten okropny dzień. Co ja się nad sobą użalam przecież każdy dzień z mojego życia jest okropny. A zacznijmy od początku mam na imię Kaja i chodzę 2 klasy gimnazjum. Interesuje się siatkówką. Jestem przeciętną Polską dziewczyną. Nie zaliczam się do doskonałych na ale cóż. Jestem gnębiona i wyśmiewana. Codziennie przechodzę to samo nie chcę mi się czasem wstawać z łóżka bo boje się, że znowu się to zacznie. Wyśmiewanie, gnębienie i poniewieranie ale może ten dzień będzie wyjątkowy będę miała z kim słowo zamienić nikt mnie nie wyśmieje ani nikt nie będzie mnie poniewierać. Po porannej toalecie, zjedzeniu śniadania wyszłam z domu i poszłam do szkoły. Rozebrałam się i poszłam usiąść pod klasę. Zaskoczyło mnie to, że podeszły do mnie dziewczyny z klasy, ale nie pokazywałam tego. 
- Hej! - powiedziałam 
- Hej! - usłyszałam odpowiedz dziewczyn: Joli, Marceliny i Wiktorii
- Co tam? - spytałam 
Dziewczyny już przeszły do swoich codziennych pytań przecież ja tylko mogę być taka naiwna i się nabrać, że one chcą po rozmawiać  tak sobie, ale oczywiście chciały porozmawiać o tym czy dam im matematykę do spisani i czy będę ćwiczyć na wf z Marceliną. Dałam im ten zeszyt i powiedziałam, że będę z nią ćwiczyć.Kolejne godziny lekcyjne minęły spokojnie. Nadeszła to moja upragniona lekcja - wf. Po przerwie ubrałam się wyszłam przed hale czekałam za nauczycielką. Nauczycielka wyszła i powiedziałam, że mamy dać z siebie wszystko, ponieważ przyjeżdżają zawodnicy ze SKR BEŁCHATÓW. Bardzo się ucieszyłam uwielbiłam ten klub. Wiedziałam o nim mało ponieważ nie liczyło się do mnie ile ma fanów czy ile zawodnicy mają lat i kiedy się urodzili. Jeszcze nauczycielka powiedziała, że będą wybierać po między nami kto z nimi pojedzie do Bełchatowa i będzie grać w drużynie kadetów. To nawet podskoczyłam ze szczęścia bo wiedziałam, że sobie dam rade bo dobrze grałam w siatkówkę. Weszłam pierwsza na hale poszłam do szatni przebrałam się i uczesałam włosy w delikatnego koka. Poczekałam na dziewczyny jak się przebrały i weszliśmy wszyscy razem. Od razu zobaczyłam te piękne niebieskie oczy. Ustawiliśmy się do zbiórki. Po zbiórce nauczycielka kazałam nam usiąść i wysłuchać chłopaków. Słuchaliśmy ich opowiedzieli wszytko. Przedstawiliśmy się. Nauczycielka kazała wziąść piłki i zacząć rozgrzewkę. Ćwiczyłąm z tą niezdarną Marceliną. Wiedziałam już że dostanie do drużyny przejdzie mi koło nosa. Pogodziłam się. Andrzej zobaczy, że Marcelina nie umie odbijać. Zamienił nas Marcelina poszła do Joli a Wiktoria przeszła do mnie. Andrzej z Karolem pochwalili nas, że dobrze odbijamy i piłka nami nie rządzi. Od razu pojawił nam się banan na ustach. Nadeszła  moja ulubiona chwila - zagrywka. Każda piłka mi przeszła i weszła w boisku. Była bardzo szczęśliwa. Nie przejmowałam się tym co dziewczyny mówiły na mój temat miałam je w nosie. Po chwil usłyszałam jak ktoś mówi mi coś nad głową. Zaczęłam momentalnie słuchać. Moja nauczycielka od wf Andrzej i Karol zabrali mnie do kantorka i chłopaki zaczęli mówić do mnie czy chcę z nimi pojechać bo jak stwierdzili, że z moim talentem będę się tu marnować. Nie odzywałam się wcale ale po pewnym momencie Andrzej zaczął dialog:
- Mała, co Ci jest, czemu nic nie mówisz.
- Bo nie wiem co ja mam mówić ja przecież w siatkówkę grać nie umiem nawet nie umiem przebić piłki - odpowiedziałam 
- Jak ty grać nie umiesz nie żartuj dziewczyno uwierz w swoje możliwości  - powiedział zdenerwowany Karol 
- Co mnie okłamujecie nie umiem gra koniec kropka- powiedziałam oburzona wstałam i wyszłam trzaskając drzwiami.
- Czekaj! - krzykli równomiernie Andrzej z Karolem 
Szybko pobiegłam do szatni i usiadłam słyszałam jak dziewczyny się ze mnie śmiały.
Ryczałam jak krowa nie umiałam się uspokoić nie wiedziałam czego płaczę, że togo że mam propozycje dostanie się do wymarzonej drużyny czy po prostu ze złości. 
Usłyszałam, że ktoś puka do szatni powiedziałam grzecznie proszę.
- Czemu płaczesz? - spytał się zatroskany Endriu
Nic nie odpowiedziałam u siadł obok mnie i porostu kazał się wypłać. Po kilku chwilach wylewania łez zaczęłam mówić to co mnie w życiu spotyka. On mnie wysłuchał i powiedział, że ta decyzja może zmieć coś w moim życiu. Rozmazałam się nie miłosiernie. Ogarnęłam się i wyszliśmy z szatni. Poszliśmy do kantorka i usłyszałam :
- I co dała się przekonać - spytał Karol Andrzeja.
Andrzej spojrzał na mnie i powiedział że bym sama na to pytanie odpowiedziała.
Nie wiedziałam co mam odpowiedzieć wiec odpowiedziałam zwykłe nie wiem. Ale jak szybko powiedziałam nie wiem to tak szybko zmieniłam słowo na tak. Andrzej i Karol powitali nie z ciepłym uściskiem. Moja nauczycielka zadzwoniła po moich rodziców i tego bałam się najbardziej. Bałam się ich reakcji co powiedzą jak się dowiedzą o tym czy się zgodzą czy nie. Czułam ze mama będzie miała jakieś obawy a tata się zgodzi bo ona zawsze marzył aby jego jedyna córeczka spełniała swoje marzenia. Po 10 minutach rodzice przyjechali na hale nauczycielka i chłopacy weszli do kantorka a mi kazali zostać na sali. Spełniłam ich proźbe słyszałam mocną wymianę zdań po między moją mama a nauczycielką. Nie wiedziałam o co idzie. Po kliku minutach kazali mi wejść do środka od razu mama zaczaja się pytać czy chcę to robić czy mnie to ciągnie i czy się nie boje kontuzji. Odpowiedziałam jej od razu, że nie boje się a co się ma stać jakaś kontuzja to na wf zrobię i tak tego nie uniknę. A najwyżej jak mi coś nie wyjdzie to wrócę do domu i zacznę wszystko od nowa. Po taty minie wiedziałam że się zgodził mam po kliku minutach milczenia powiedziała że się zgadza. Nauczycielka kazała mi wejść na boisko i udowodnić rodzicom, że nie będę się tam marnować. Wzięłam piłę przebiłam kilka razy, zaserwowałam, po przyjmowałam. Widziałam po minie taty, że jest bardzo dumy. Mama nie była zadowolona, że ja chcę jechać itp.  Andrzej z Karolem pochwalili mnie. Jak stwierdzili mogę się iść przebierać i jechać w nagrodę z rodzicami na zakupy ale zaznaczył, że do sklepy z odzierzą siatkarską i sportową. Ja uśmiechłam się do nich. Powiedziałam co muszę kupić. Szybko poleciałam do szatni i przebrałam się i pojechaliśmy z rodzicami na zakupy. Po paru godzinach chodzenia po sklepach kupiliśmy wszystko to co było potrzebne. 

---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Pierwszy prolog za mną. Mam nadzieję, że się spodobało. Rozdziały postaram się wstawiać systematycznie.